Zielono za kółkiem czyli egzaminacyjny ekodriving

20420236_s

Już nie wystarczy potrafić prowadzić i znać przepisy żeby zrobić prawo jazdy.  Od 2015 roku na egzaminie trzeba umieć jechać oszczędnie. Co to konkretnie oznacza dla kursantów?

Podczas egzaminu wymaga się teraz, by precyzyjnie operować gazem i odpowiednio wrzucać biegi. Zmiany przełożenia mają następować około 2000 obr/min a przy 50 km/h kierujący powinien już jechać na „czwórce”.

To nie wszystko, bo należy jeszcze potrafić hamować silnikiem. Umiejętność ta sprowadza się do możliwie wczesnego przewidywania miejsca zatrzymania oraz stopniowego wytracania prędkości przez umiejętne redukowanie biegów. Daje to oszczędność paliwa i elementów układu hamulcowego, poprawę stabilności auta i tym samym bezpieczeństwa jazdy.
Nie brakuje jednak głosów, że oczekiwanie umiejętności „zielonej” jazdy od „zielonych” jeszcze kierowców to pomysł idący zbyt daleko. Instruktorzy oceniają raczej, że młody adept tej sztuki powinien w pierwszym rzędzie jeździć bezpiecznie.

Prawdopodobnie istnieje silna korelacja skłonności do stosowania technik oszczędnej jazdy z percepcją wskaźnika  zużycia paliwa na desce rozdzielczej pojazdu. Pewnie dlatego złośliwi twierdzą, że ecodriving najskuteczniej wdraża się samoistnie, już po przesiadce z L-ki do własnego auta.

I jeszcze jedno. Przepisy egzaminacyjne jednoznacznie określają przedział obrotów silnika, w którym zmiana biegu jest uznawana za ekojazdę (1800-2600). Brzmi to dość skomplikowanie, jest natomiast jeden bardzo prosty sposób na bezproblemowe zaliczenie ekojazdy. Wystarczy obserwowanie wbudowanej w aucie sygnalizacji, która podpowiada kierowcy kiedy najlepiej zmienić bieg. Posiada ją zdecydowana większość nowych samochodów, zarówno szkoleniowych, jak i egzaminacyjnych. Z taką pomocą ekojazdę powinien zaliczyć nawet ten, kto o potrzebie stosowania jej zasad usłyszał dopiero na egzaminie.

 

 

Smoter.pl – wszystko na temat Prawa Jazdy © 2020